12
Icelandic Art Festival
12 sierpnia 2015
1
Medium Magazine
12 sierpnia 2015
Pokaż wszystkie

Kroniki


Praca Licencjacka. Promotor: Marcin Markowski

Ilość stron: 100
Papier: fabriano
Wydawnictwo: self-publish
Zaprojektowałam tę książkę z myślą o rdzennych mieszkańcach swojej miejscowości, o wszystkich tych, których nazwiska przewijają się na stronnicach Kronik. Odpowiedzialność wynikająca z faktu, iż treść oraz fotografie którymi się posłużyłam nie były nigdy wcześniej publikowane, a dostęp do nich miało jedynie wąskie grono wtajemniczonych, wymagała ode mnie niezwykłej rzetelności w przekazywaniu informacji. Konsekwencji w realizacji projektu przyświecała nadzieja, że może on stać się dla kogoś istotnym źródłem wiedzy. Analizowanie materiałów, które udało mi się zdobyć, korzystając z pomocy bliższych i dalszych sąsiadów, pozwoliło na zrozumienie niektórych schematów zachowań lokalnych mieszkańców. Ponadto okazało się, że sama niewiele wiem o historii własnej miejscowości. Praca nad Kronikami składała się z wielu etapów, pierwszym było pozyskanie materiałów. Spędziłam wiele czasu na rozmowach z okolicznymi mieszkańcami, zapisując ich wspomnienia i gromadząc liczne fotografie. Głównym źródłem na którym oparłam swoją pracę były jednak orginalne kroniki. Po uzyskaniu zgody, dzięki uprzejmości szkoły, udało mi się wypożyczyć je na pewien czas. Podniszczone, pożółkłe karty zapełnione prawie nieczytelnym pismem przysporzyły tyle samo problemów co radości z obcowania z nimi sam na sam. Mają wielu autorów, charakter pisma co jakiś czas zmienia się. Staranność zapisów i wielkość liter uzależniona jest od stosunku emocjonalnego kronikarza do opisywanej sytuacji. Sprawy w które autorzy byli bezpośrednio zaangażowani wydają się być zapisywane niedbale, w pośpiechu. W takich momentach kronika na chwilę zamienia się w pamiętnik, stając się miejscem gdzie dyrektorzy mogli dać upust emocjom i frustracji przedstawiając swoje stanowisko i tłumacząc swoje postępowania. Oprócz trudności wynikających ze słabej czytelności zapisków, pojawił się problem językowy. Pierwsza kronika, pochodząca z lat dwudziestych zawiera wiele słów, które już dawno wyszły z użycia, lub dziś zapisywane są w inny sposób. Szyk zdań często mija się z obecnymi zasadami gramatyki. Dla współczesnego czytelnika wiele opisywanych sytuacji i zdarzeń jest zabawnych, to oczywiste, żyjemy przecież w innych czasach, wśród ludzi o innej mentalności niż ta z przed stu lat. Publikację podzieliłam na cztery części, stanowiące integralną całość. Pierwszą z nich jest wstęp stanowiący zarys historyczny miejscowości. Po mimo usilnych prób nie udało mi się ustalić jego autora. Prawdopodobnie jest nim jeden z byłych nauczycieli. Kolejna część to kronika Powszechnej Szkoły Podstawowej w Wiórku obejmująca lata: 1926-1930, wzbogacona fotografiami pochodzącymi ze zbioru Elżbiety Przybylskiej- rdzennej mieszkanki. Część trzecią stanowi kronika tej samej szkoły wznawiającej działalność po II wojnie światowej w 1945 roku, borykając się z ubóstwem i upadkiem moralności spowodowanym okresem wojennym. Na ostatnich stronach zamieściłam fotografie, które zostały przeze mnie dyskretnie zmanipulowane. Pracę ze zdjęciami porównałabym do dialogu będącego pomostem pomiędzy przeszłością i teraźniejszością. Pomiędzy dwoma „obcymi krajami”. Wszystkie teksty znajdujące się w Kronikach zostały zamieszczone w niezmienionej formie, przy konsekwentnym zachowaniu orginalnej pisowni i stylistyki. Teksty zapisywane przez autorów na marginesach, stanowiące tytuły akapitów również zostały uwzględnione w projekcie. Podczas projektowania Kronik najważniejsze było dla mnie powiązanie projektu z treścią. Chciałam, aby typografia nadała tekstowi formę unikalnej, charakterystycznej wypowiedzi, która będzie czytelna i spójna.